Opowiadania erotyczne :: Prawdziwa przygoda w autobusie.

Kilkanaście lat temu, jeździłam autobusem do pracy około 20 km. Przez 6 lat. Pracowałam na wsi. Uczyłam w szkole. Mąż pracował w mieście. Kierowcy na trasach z reguły byli stali i rzadko się zmieniali. Miejscowość, w której pracowałam była ostatnią, w której wsiadali podróżni, gdyż w następnej wszyscy wysiadali. Tak więc jechałam przez jakieś 7 km sama razem z kierowcą. Mało tego to połowa tej drogi wiodła przez las, w którym to znajdował się parking leśny. Zawsze siadałam na przednim siedzeniu tuż obok kierowcy. Tak Mi było wygodniej, gdyż lubię obserwować otoczenie.
Kierowcy jak tylko nadarzała się okazja zaczepiali Mnie próbując ze Mną rozmawiać, najpierw o pogodzie  później o życiu. Tak sobie podróżowałam w spokoju przez jakieś 1,5 roku. Wtedy to zmieniła się obsada i trasą to jeździli na przemian 28 letni Marek i 35 letni Staszek. Oni również Mnie zagadywali. Często w geście dobrego zachowania kiedy wychodziłam z autobusu łapali Mnie za rękę, posyłali buziaki. Trwało to jakieś trzy miesiące. Aż pewnego razu, było to 8 marca wspólnie z koleżankami urządziłyśmy małą bibę u jednej z nich – nic wielkiego kilka małych drinków. Ale wtedy naszła Mnie myśl skoku w bok. Wróciłam do pracy po swoje rzeczy. Tam się podmyłam (w misce), poprawiłam makijaż, wyperfumowałam. Zdjęłam majteczki i włożyłam je do torebki. Miałam na sobie czarne samonośne pończochy, szpileczki, mini spódniczkę (taką przed kolana), czerwoną elastyczną bluzeczkę bez ramiączek i żakiet. Jak na ironię był to ciepły marcowy dzień. Tak poszłam na przystanek. Do autobusu wsiadły oprócz Mnie jeszcze trzy osoby. Najczęściej siadali z tyłu lub na środku. Poczekałam aż usiądą i wchodząc do autobusu wyjęłam z torebki majteczki. Staszek to zauważył. Usiadłam obok. Zanim ruszył spojrzał na Mnie, wtedy rozchyliłam nogi. Dech mu zaparło. Ruszył niemalże z piskiem opon. Autobusem oczywiście kierował Staszek (żonaty, dwójka dzieci, żona nie pracowała i zajmowała się wychowywaniem pociech) z reguły te kursy były ich ostatnimi – zjeżdżali na bazę. Na następnym przystanku jak zwykle wszyscy wysiedli oprócz Mnie. Ruszył z miejsca i zatrzymał się w lesie na parkingu. Tam ponownie rozchyliłam nogi. Rzucił się na Mnie. Zdarł ze Mnie żakiet, zsunął bluzkę i zaczął całować po cyckach. Rozczulił się i mówił, że nie spodziewał się takiego zachowania z mojej strony. Dziękował Mi. Po tych uściskach zdjął Mi spódnicę, poczym wziął Mnie w ramiona i posadził na kierownicy. Sam usiadł za nią. Uniósł Mnie do góry i zaczął lizać po cipie. Ja Miałam wtedy 22 lata a On 35. Ja byłam Zielona w te klocki, a on doświadczony (mąż dopiero się uczył, był ostrożny, delikatny), prostolinijny, nachalny, ostry wiedział czego oczekuje kobieta. Zrobił Mi taką minetkę, że w głowie Mi się zakręciło. Następnie zaniósł Mnie na tylne siedzenie, rozłożył koc. Kazał Mi przykucnąć na podłodze i wyjął swego sterczącego jak maczuga Herkulesa Kutasa i nakazał obciągać. Robiłam to bez żadnej żenady, nie czułam wstydu, ani strachu, że ktoś nas zobaczy, ani żalu że zdradzam męża. Obciągałam Mu od nasady, aż po sam czubek i odwrotnie od czubka, aż po same jaja. Lizałam je, całowałam i pieściłam drobnymi paluszkami. Po jakiś dwudziestu minutach, podniósł Mnie i kazał uklęknąć na siedzeniu, a rekami zaprzeć się o oparcie. Za szybą autobusu widziałam jadące samochody. Jednym słowem wystawiłam mu pizdę jak suka, a on zaczął znowu ją lizać. Soki spływały Mi po udach. Nagle przestał lizać i z impetem wepchnął Mi swojego twardego kutasa w moją maleńką pizdę i zaczął ostro posuwać do przodu i do tyłu, na boki. Myślałam, że ją rozsadzi. Ale ona dzielnie odpierała atak. On postękiwał, sapał, a Ja wyłam z rozkoszy. Robiliśmy to bez gumki (brałam pigułki). Spuścił się we Mnie. Po chwili wyjął kutasa i wsadził Mi w usta, a Ja go oblizywałam i wysysałam resztki spermy. Całowałam go, a on te resztki spermy zlizywał z mego języka. To wszystko trwało może 40 minut, ale było extra! Kiedy przywiózł Mnie na osiedle pod blok i wstałam z siedzenia to czułam jak moje soczki i sperma ściekają Mi po udach. Po przyjściu do domu mąż czekał na Mnie z obiadem, bo przynosił z pracy. Ja szybciutko wśliznęłam się do łazienki, wytarłam uda i cipeczkę, umyłam ręce i zasiadłam jak gdyby nigdy nic się nie stało do jedzenia. Powtarzaliśmy to ze Staszkiem mniej więcej dwa razy w tygodniu przez półtora roku. A dlaczego dwa razy w tygodniu, bo gdzieś po miesiącu,(pamiętam, że było to przed Świętem Wielkiej Nocy) na kolejne dni zbałamuciłam Marka. Ten to był pies na Mnie. Rżnął Mnie gdzie popadło i jak popadło, to w autobusie, to w lesie na zewnątrz autobusu. A kilka razy to nawet w autobusie przed budynkiem, w którym pracował mąż, bo czasami tam się z mężem umawiałam. Wsadzał Mi swoje brudne łapska między nogi i szarżował nimi po łechtaczce. To było ekscytujące. Ale musiałam ten proceder zakończyć, bo Marek się we Mnie zakochał, a Ja traktowałam to jak sport. Nalegał, abym się rozwiodła z mężem, a Ja nie chciałam, gdyż go kochałam. Chociaż mocno i długo się zastanawiałam. Doszło do tego, że zwolniłam się z pracy i znalazłam inną na miejscu. Małe tego Marek nic nie wiedział o Staszku, a Staszek o Marku.
Z perspektywy czasu jak na to patrzę, to zachowywałam się jak tirówka, albo raczej ekskluzywna kurwa. Mieli Mnie kiedy chcieli i robili co chcieli. Ja z kolei nie ukrywałam tego, że podoba Mi się taki układ, a mąż niczego się nie domyślał.
80%
72528
Dodał aga68 03.02.2011 08:21
Zagłosuj

Komentarze (3)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
Stachu78 Poezja...
26.07.2020 23:38
AgaG Przyjemne do czytania ;)
29.08.2017 20:57
aga68 A Mi nie żal 10.02.2014 17:56

Podobne opowiadania

Czy to coś złego?

Znowu tytuł myślę nakreślający moją przygodę. Trwała ona za długo abym mogła ją pominąć. Jak wszyscy wiedzą w moim domu nie było milionów, a ja będąc dobrą córką nie wymagałam nigdy od rodziców pieniędzy na swoje potrzeby. Byłam wdzięczna im za to że i tak pomagali mi jak tylko mogli. Pierwszy miesiąc studiów pomijając moją noc z Robertem to była istna harówka. Ćwiczenia seminaria wykłady a czasu dla siebie mało. Potrzebowałam pieniędzy na drobne kosmetyki i... Przeczytaj więcej...

Venus

Nie widziałam absolutnie żadnego sensu w tym, co wyprawiał Alex. Odsunęłam się trochę od blondyna, spoglądając na niego zdziwiona i zezłoszczona. - Ty sobie chyba ze mnie żartujesz?! – warknęłam na niego. Jego twarz natychmiast się zmieniła. Wydawało mi się, że go uraziłam, ale naprawdę jestem ciekawa czym. Chuda to ja byłam, jak byłam małą dziewczynką. Od kiedy skończyłam trzynaście lat, nie jestem już przy kości, a raczej kobietą dość pulchną. Przyznaję... Przeczytaj więcej...

Angielski z Agatą

Jestem 20 letnim, wysokim blondynem o urodzie skandynawskiej. Nigdy nie narzekałem na brak zainteresowania ze strony innych ludzi. Od 4 miesięcy chodzę na kurs języka angielskiego dla dorosłych, jest na nim 2 facetów i 6 kobiet. Na przeciwko mnie zawsze siada 41 letnia Agata. Jest to jedyna osoba z którą potrafię w jakikolwiek sposób luźno pogadać, niestety reszta grupy jest dość zamknięta i nie potrafię z nimi nawiązać kontaktu. Na ostatnich zajęciach nie pojawił się koleś... Przeczytaj więcej...